Dookoła świata i jeszcze dalej

img_20171128_200612_8341105757805.jpg

Książka autorstwa kpt. Krzysztofa Baranowskiego, Legendy polskiego żeglarstwa, budowniczego żaglowca „Pogoria” oraz inicjatora Szkoły Pod Żaglami. Zamówiłem swój egzemplarz na stronie domowej autora (krzysztofbaranowski.pl), dzięki czemu otrzymałem spersonalizowaną dedykację. „Droga na Horn” jest historią pierwszego samotnego rejsu autora dookoła świata. Należy podkreślić, iż historia rozpoczyna się w Newport, a wcześniejszy etap podróży wraz z okresem projektowania jachtu można przeczytać w innej książce pt. „Droga do Newport”.

Opisywana przez kapitana Baranowskiego trasa żaglowca „Polonez” ciągnie się od Szczecina poprzez Newport, Przylądek Dobrej Nadziei, Australię aż po Przylądek Horn. Analizując dokonania poprzedników można dojść do wniosku, iż trasa wybrana przez Polaka nie należy do najłatwiejszych, a wręcz jest jednym z najtrudniejszych szlaków prowadzących dookoła świata.

Kapitan Baranowski charakteryzuje się swobodą wypowiedzi oraz gawędziarskim zacięciem, o czym można się przekonać oglądając jego wykłady na YouTube. Książka pod tym względem nie odbiega ani na rumb. Autor opisuje w bardzo dynamiczny sposób swoje przygody na oceanach, przez co można poczuć emocje, które mu towarzyszyły. Dynamizm, to kluczowe słowo w recenzji „Drogi na Horn”. Czytelnik może niejako zintegrować się emocjonalnie z Podróżnikiem, co znacznie potęguje odbiór tekstu. Najbardziej emocjonujący jest etap pomiędzy Przylądkiem Dobrej Nadziei, Australią a Hornem. Podróż Ryczącymi Czterdziestkami nie należy do łatwych i przyjemnych, a z całą pewnością dostarcza mocnych wrażeń. Kłopoty podczas sztormu, wywrotki, problem z silnikiem i straty w zapasach stają się tak realne, że czytelnik odczuwa mdłości, strach i głód, zaczynając się modlić o ląd. Przedostatnim etapem jest zdobycie Hornu. Autor w równie ekspresyjny sposób przedstawia zmagania z żywiołem. Dołączone fotografie Przylądka powodują ulgę i wzruszenie.

Podsumowując, książka kpt. Baranowskiego jest napisana, jak bardzo dobry scenariusz filmu akcji. Od pierwszej strony napięcie jest budowane w sposób wykładniczy. Czytelnik identyfikuje się jako niewidzialny członek załogi „Poloneza”, obserwator z innego wymiaru, którego samotny żeglarz nie może usłyszeć. Podwyższone tętno, skoki ciśnienia oraz łzy szczęścia. Tego można spodziewać się w trakcie lektury. Przewracając kolejne strony kibicuje się kapitanowi z coraz większą żarliwością, aby w końcu wybuchnąć radosnym okrzykiem, kiedy na horyzoncie pojawia się Horn. Horn… piękny i budzący respekt. Horn… przyciągający jak magnes.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s