Naprawa steru

Poszedłem do Klubu żeby popływać samotnie. Tego dnia wiała 5 (!), co jest zjawiskiem rzadko spotykanym na małych akwenach. Ze względu na dużą siłę wiatru, większość żaglówek była podtopiona. Z wszystkich kabinówek pompowałem wodę, nawet z kecza udało się wypompować kilkadziesiąt litrów. Po wykonaniu wszystkich czynności wstępnych postanowiłem w końcu usiąść za sterem i złapać szoty w drugą rękę. Jakże szybko zrezygnowałem ze swoich planów. Zaczęło szkwalić. Prędkość wiatru wynosiła ok. 10 m/s w porywach do 20 m/s. Dla niedoświadczonego żeglarza, nawet z wielkimi chęciami takie warunki atmosferyczne nie będą gwarantowały bezpieczeństwa. Ponad to zafalowanie było nad wyraz duże. Podstawowa zasada w żeglarstwie mówi, że aby wyjść na wodę musisz zapewnić bezpieczeństwo sobie i załodze oraz przede wszystkim czuć się bezpiecznie. Ja nie czułbym się bezpiecznie, dlatego zrezygnowałem z pływania i zabrałem się za naprawę steru jednej z Sigm 600. Nauczyłem się laminować elementy jachtu, co uważam za bardzo przydatną umiejętność. Praca w warsztacie również uczy żeglarstwa, tylko od drugiej strony. Pozwala poznać dokładną budowę poszczególnych elementów, ich mechanikę i słabe punkty. W międzyczasie pompowałem wodę z jachtów (nadal), co zajęło mi w sumie ok. 6 godzin. Kolega klubowicz, remontujący własny slup musiał naciągnąć odbojncę. Pomogliśmy, a jakże!

Znowu zacząłem myśleć o własnej łódce… może już niebawem sam będę domorosłym szkutnikiem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s